środa, 21 listopada 2012

ZASKAKUJĄCY POMYSŁ ZLIKWIDOWANIA ZALEGŁOŚCI W SĄDACH POLSKICH, CZYLI O DWÓCH OGŁOSZENIACH MINISTERSTWA SPRAWIEDLIWOŚCI

Drodzy Czytelnicy,

Po dzisiejszym artykule w Gazecie Prawnej, a następnie moim wpisie, nastała cisza… ani jednej odpowiedzi na artykuł...

Pewno niedługo Ministerstwo Sprawiedliwości nas zaszczyci jakąś opinią prawną…

Proponuje z Rządowego Centrum Legislacji żeby było jeszcze mniej wiarygodnie niż już jest, bo faktów się nie zmieni, ale wykreować nową rzeczywistość zawsze można – oczywiście zgodną z duchem prawa a nie literą, bo jakoś "lub Lubań" już się nie zdematerializuje. On już jest.

Korzystając zatem z okazji pragnę Państwu pokazać w jaki sposób nasze ukochane Ministerstwo Sprawiedliwości radzi sobie z problemem nieustającej zmory polskich sądów, czyli z przewlekłością postępowań i zaległościami w rozpoznawaniu spraw, bo zaległość nie zawsze być musi przewlekłością.

Pamiętacie zapewne, że w polskich sądach zwłaszcza wielkomiejskich, a już w Warszawie szczególnie, istnieje sytuacja co najmniej trudna, bo wymagająca ingerencji Pana Ministra poprzez stworzenie "sędziego komiwojażera" co do zasady wszędzie, nieudolną likwidacją tylko 79 sądów oraz rzuceniem 100 etatów sędziowskich (nowych, choć dopiero planowanych) dla Warszawy.

Wszystko oczywiście z myślą o dobry obywatela... podobno.

Tylko jakimś dziwnym trafem na stronie Wieści Dziwnych i NieDoKońca Prawdziwych pojawiły się dzisiaj dwa ogłoszenia:

Otóż Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło właśnie, że…

Departament Współpracy Międzynarodowej i Praw Człowieka Ministerstwa Sprawiedliwości, Wydział ds. Międzynarodowych Procedur Ochrony Praw Człowieka, poszukuje sędziów zainteresowanych delegowaniem do Ministerstwa Sprawiedliwości do pełnienia od marca 2013 r. czynności administracyjnych w charakterze głównego specjalisty (tutaj: http://ms.gov.pl/pl/ogloszenia/news,4520,delegowanie-sedziow-do-pracy-w-ministerstwie.html)

oraz

Departament Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości poszukuje sędziów zainteresowanych delegowaniem do Ministerstwa Sprawiedliwości do pełnienia czynności administracyjnych w charakterze głównego specjalisty (tutaj: http://ms.gov.pl/pl/ogloszenia/news,4517,delegowanie-sedziow-do-pracy-w-ministerstwie.html).

I tak się zastanawiam…

Jeżeli w Ministerstwie Sprawiedliwości w chwili obecnej jest ok. 150 sędziów na delegacji (dane zmienne z uwagi na ciągły ruch "kadrowy" i "samooczyszczenie") to nabory kolejnych sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości jakoś tych postępowań sądowych nie przyspieszą (abstrahując oczywiście od tego co się wydarzy po magicznej dacie 1 stycznia 2013 r.).

Chociaż może jest to rozwiązanie sytuacji… bo jakby te 10 tysięcy sędziów na delegację rzucić do Ministerstwa Sprawiedliwości to bez wątpienia zaległości znikną… Bo wszyscy będą w Naszym Ukochanym Ministerstwie… a postępowania się co najwyżej poumarza, a co!

Oczekując na sagę zmierzchu część 3 życzę wszystkim miłego popołudnia.

eMeS watch

wtorek, 20 listopada 2012

ZAGUBIONY PROJEKT ROZPORZĄDZENIA, CZYLI SAGA ZMIERZCHU ODSŁONA DRUGA „LUB LUBAŃ” I BRAKU SĄDÓW PO 1.01.2013 r.


Drogi Czytelnicy, przyznaję, że czekałam z niecierpliwością na ruch ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości po moim wpisie „LUB LUBAŃ” CZYLI O TYM JAK ZAPOMNIANO UTWORZYĆ SĄDY Z DNIEM 1 STYCZNIA 2013 r. 

Sprawa bowiem dotyczy bowiem prawa do sądu po 1 stycznia 2013 r. i nie jakiegoś abstr
akcyjnego prawa, ale zagwarantowania nam obywatelom istnienia sądów, by móc realizować to prawo.

Jednocześnie z uwagą obserwowałam ruchy na stronie Rządowego Centrum Legislacji, albowiem wpisy na nim mają pewną swoistą właściwość o jakiej pisałam, a mianowicie pojawiają się na niej zadziwiające ruchy.

Po moim wpisie w pierwszej kolejności okazało się, że Dziennik Urzędowy poz. 1223 ma tomy! (sic!).

Tak Drodzy Czytelnicy! Przy poz. 1223 pojawił się napis „tom 1”.
Czekałam zatem z niecierpliwością na ów „tom 2” zwłaszcza, że załączony plik pdf z naszym „mało konstytucyjnym” rozporządzeniem z dnia 5 października 2012 r., które po „poprawkach redakcyjnych” stało się rozporządzeniem z dnia 25 października 2012 r. wyczerpywało tematykę zawartą w owym rozporządzeniu. (do sprawdzenia tutaj: http://www.dziennikustaw.gov.pl/du/2012/1223/1). Nie wiem przy tym, jak elektroniczny Dziennik Ustaw może mieć tomy, no ale nie czepiajmy się szczegółów. Ponieważ pomimo upływu dwóch dni na tej stronie nic się nie działo czekałam dalej.

I oto dzisiaj w Dzienniku Gazeta Prawna pojawił się artykuł „Od 2013 roku w Polsce nie będzie działał żaden sąd?” (tutaj:http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/663459,od-2013-roku-w-polsce-nie-bedzie-dzialal-zaden-sad.html), z którego możemy się dowiedzieć, że zdaniem naszego ulubionego legislatora z Ministerstwa Sprawiedliwości – Pana Podsekretarza Stanu Michała Królikowskiego cyt.: „„Samo uchylenie rozporządzenia nie prowadzi do likiwdacji wszystkich sądów – zostały one już raz utworzone i nie muszą być ponownie kreowane na nowo (rozporządzenie w sprawie tworzenia sądów ma bowiem charakter konstytutywny).”.

No i muszę powiedzieć, że albo z logiką coś nie tak, albo ktoś tu nie ogarnia tego co się wydarzyło. Ja przyznam też nie ogarniam co się dzieje w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Po pierwsze przypomnę, iż rozporządzenie z 5 października 2012 r. w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych (Dz. U. z 2012 r. poz. 1121) uchylało rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 października 2002 r. w sprawie sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości (Dz. U. Nr 180, poz. 1508, z późn. zm.). A zatem nie ma go i nie można się nań powoływać, bo przestało funkcjonować w obrocie prawnym. Ale to już wiecie.

Po drugie nasza „ulubiona” nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych będąca jednym z największych pomyłek naszego stulecia zawiera przepis przejściowy. Przepis ten stanowi, że pomimo tej nowelizacji rozporządzenia dotyczące organizacji sądów zachowują moc do czasu wydania rozporządzeń na podstawie m.in. art. 20 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Jednym słowem pojawienie się rozporządzenia z dnia 5 października 2012 r. w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych unicestwiło wcześniejsze rozporządzenie wydane na tej podstawie, czyli to, które „tworzyło sądy” po 2002 r. i jednocześnie zapewniało ciągłość funkcjonowania już istniejących sądów, czyli tych sprzed 2002 r. Ale o tym już pisałam.

Ale to nie wszystko… otóż nie wiem czy wiecie, ale w 2012 r. nasze ukochane Ministerstwo Sprawiedliwości szykując tę jakże „przemyślaną”, „dopracowaną”, „błyskotliwą” i „potrzebną” reformę „na papierze”, czyli uśmiercenie bytu prawnego sądów powszechnych procedowało w pewnym momencie równolegle 2 projekty.

Stało się tak na skutek uwag Rządowego Centrum Legislacji aby projekt rozporządzenia w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych i ustalenia siedzib i obszarów właściwości sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych rozdzielić na 2 projekty.

No i rozdzielono te projekty i dzięki temu powstał nam projekt rozporządzenia w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych podpisany ostatecznie 5 października 2012 r. oraz projekt w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych i ustalenia siedzib i obszarów właściwości sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych z dnia 20 czerwca 2012 r. (oczywiście z naszymi błędami we właściwości poprawionymi w drodze „poprawki redakcyjnej”). (do sprawdzenia tutaj:http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//517/50740/50747/50753/dokument39753.pdf?lastUpdateDay=20.11.12&lastUpdateHour=6%3A56&userLogged=false&date=wtorek%2C+20+listopad+2012 i tutajhttp://legislacja.rcl.gov.pl/lista/517/projekt/37920/katalog/37946)
Oczywiście ów projekt przeszedł przez Konferencję uzgodnieniową (do sprawdzenia tutaj: http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/517/projekt/50740/katalog/50753). By po uwzględnieniu zapewne jakiś uwag przybrać postać projektu z 25 czerwca 2012 r. (tutaj: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//517/50740/50747/50753/dokument39760.pdf?lastUpdateDay=20.11.12&lastUpdateHour=6%3A56&userLogged=false&date=wtorek%2C+20+listopad+2012). A także przeszedł przez Komitet Stały Rady Ministrów i tam został przepchnięty, czyli uzyskał zgodę Przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów (do sprawdzenia tutaj:http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/517/projekt/37920/katalog/37949). Co więcej to ten projekt z 26 czerwca 2012 r. przeszedł przez Komisję Prawniczą (do sprawdzenia tutaj:http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/517/projekt/37920/katalog/37950 i tutaj: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//517/37920/37950/dokument42667.pdf?lastUpdateDay=20.11.12&lastUpdateHour=6%3A56&userLogged=false&date=%C5%9Broda%2C+21+listopad+2012)

Jednakże porównanie naszego „ostatecznego” rozporządzenia z 25 października 2012 r. opublikowanego w Dzienniku Ustaw z 2012 r. poz. 1223 tom 1 z owym projektem już na pierwszy rzut oka wprawia w konsternację… Projekt z 26 czerwca 2012 r. zarówno przed, jak i po konferencji uzgodnieniowej zawierał stwierdzenie, którego brak w tym „cudzie legislacji” z 25 października 2012 r.

Mianowicie było tam napisane cyt. „Ustala się siedziby i właściwości obszarów sądów apelacyjnych utworzonych na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 października 2002 r. w sprawie sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości (Dz. U. Nr 180, poz. 1508, z późn. zm.2):” (§ 1) i analogicznie dla sądów okręgowych (§2) oraz rejonowych (§3). (do sprawdzenia tutaj: http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//517/50740/50747/50753/dokument39760.pdf?lastUpdateDay=20.11.12&lastUpdateHour=6%3A56&userLogged=false&date=wtorek%2C+20+listopad+2012).

I tak mamy rozporządzenie z 25 października 2012 r. w sprawie ustalenia siedzib i właściwości sądów bez tego drobnego szczegółu…

a zatem białą plamę sądownictwa od 1 stycznia 2013 r. z uwagi na ustalenie siedzib i właściwości nieistniejących prawnie bytów.

Co podpisał Pan Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin nie wiem, ale na pewno nie to co przeszło przez ścieżkę legislacyjną, w tym Komitet Stały Rady Ministrów oraz Komisję Prawniczą… zapewne „sitwa” albo „agencje zajmujące się czarnym PR” bądź też inna „grupa trzymająca władzę” wycięła Panu Ministrowi kawałeczek z owego projektu, a Pan Minister nie zorientowawszy się podpisał to co opublikował.

Swoją drogą to muszę powiedzieć, że zarówno Pan Minister podpisawszy coś bez czytania (no chyba, że celowo), jak i Prezes Rządowego Centrum Legislacji znalazwszy jeden błąd z 3 rzeczywistych wykazali się profesjonalizmem „najwyższej klasy” nie widząc braku tak istotnego jak odwołanie się do regulacji w zakresie sądów już istniejących.

Oczywiście nadal nie wiem skąd u Pana Podsekretarza Stanu to stwierdzenie o „dalszym trwaniu” sądów zwłaszcza w świetle powołanych przeze mnie przepisów i faktów.

Bo póki co utrata mocy obowiązującej aktu prawnego „powołującego cokolwiek do funkcjonowania” bez wątpienia powoduje, że „to cokolwiek” nie może istnieć.

No chyba, że mamy na myśli taką nielegalną działalność… w tym wypadku sądów.

To mniej więcej tak jakby uznać, że spółka prawa handlowego może działać bez umowy i wpisu do rejestru. Albo że jak się wpisała a potem ją wykreślono nadal istnieje.

Zatem my rozsiądźmy się w naszej loży szyderców i obserwujmy następny odcinek naszej sagi zmierzchu pod nazwą „lub Lubań”, bo nie mam wątpliwości, że nastąpi… a jak na razie Ministerstwo Sprawiedliwości nie tylko nie tylko nie zapewnia ochrony pozostawionego sprzętu (zdjęcie nahttp://facebook.com/emeswatch), ale również prawa do sądu.

A nasze ukochane Ministerstwo od dzisiaj powinno mieć napis „Ministerstwo Sprawiedliwości” spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.

Uprzedzam jednocześnie na wypadek kolejnych zmian na stronach RCL, że jestem w posiadaniu projektów jakie były procedowane w Komitecie Stałym Rady Ministrów jako uzyskanych przeze mnie w drodze dostępu do informacji publicznej.

poniedziałek, 19 listopada 2012

O PROCESACH DO POWTÓRKI, CZYLI TROCHĘ O WŁAŚCIWOŚCI SĄDU WYNIKAJĄCEJ Z KPK W ORZECZENIACH


Drodzy Czytelnicy, oczywiście po pojawieniu się artykułu w Rzeczpospolitej pt. "Procesy do powtórki" red. Agaty Łukaszewicz, której ślę ukłony bo artykuł godzien przeczytania przez wszystkich (tutaj: http://prawo.rp.pl/artykul/792777,953061-Likwidacja-sadow--35-tysiecy-procesow-do-powtorki.html) na naszej ulubionej stronie Wieści Dziwnych i NieDoKońca Prawdziwych, czyli stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pojawiła się jak zwykle odpowiedź, godna Ministerstwa Sprawiedliwości, bo wytłumaczono, że nic się nie zmieni na podstawie przepisów Kodeksu Postępowania Cywilnego i nawet nie próbowano wskazywać przepisów Kodeksu Postępowania Karnego.

 Zapytacie dlaczego? To proste, bo z Kodeksu Postępowania Karnego wyjdzie, że się zmieni dużo, a Pani Redaktor napisała prawdę.

Pozwolę sobie zatem na krótki komentarz z mojej strony i czekam niecierpliwie na pierwszą argumentację w uzasadnieniu postanowienia lub wyroku, że właściwość sądu się nie zmieniła, bo tak powiedział Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Nawet studentom prawa znany są przepisy art. 31-35 k.p.k. regulujące właściwość sądu. Przypomnę zatem zasadę wynikającą z art. 31 § 1 k.p.k.  "Miejscowo właściwy do rozpoznania sprawy jest sąd, w którego okręgu popełniono przestępstwo". Prosta reguła do zapamiętania.

Problem polega na tym, że jeżeli przestępstwo popełniono choćby wczoraj, a akt oskarżenia został wniesiony do sądu, którego od 1 stycznia 2013 r. ma nie być (pomijając oczywiście na potrzeby naszego wywodu ten drobiazg, że na chwilę obecną od 1 stycznia 2013 r. nie będzie żadnego sądu) to i tak ten sąd pozostanie właściwy do rozpoznania sprawy.

Dlaczego? Parafrazując naszego Pana Ministra Sprawiedliwości i jego stały tekst "To ciekawe pytanie"

Pragnę wskazać dwa orzeczenia , które odpowiedzą na nie:

Pierwszy to wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 30 czerwca 2003 r. (sygn. P 1/2003) a drugie to postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 17 listopada 2000 r. (sygn. akt II AKz 602/2000, LexPolonica nr 351222, Krakowskie Zeszyty Sądowe 2001/2 poz. 38 OSA 2001/4 poz. 25 str. 35), które zostało powołane w ww. wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

 Otóż możemy przeczytać w uzasadnieni ww. wyroku Trybunału Konstytucyjnego, iż :

"(...) Po piąte - o wskazanym wyżej charakterze przepisów rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 18 maja 2001 r., świadczy także to, że zostały one wydane na podstawie przepisów ustawy z 20 czerwca 1985 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych, zawartych w rozdziale drugim tejże ustawy, zatytułowanym "Organizacja sądów". To zaś, że prawo o ustroju sądów powszechnych generalnie nie jest ustawą o charakterze procesowym, nie budzi wątpliwości. Tym bardziej procesowego charakteru nie mogą mieć akty prawne niższej rangi, wydawane w trybie określonej w prawie o usp delegacji ustawowej. Utwierdza to w przekonaniu, że rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 18 maja 2001 r. nie może być interpretowane jako przepis wywołujący skutki procesowe, skoro charakteru procesowego nie ma prawo o ustroju sądów powszechnych. Powyższe rozważania upoważniają do sformułowania tezy, że powstała, z chwilą wniesienia aktu oskarżenia, właściwość miejscowa sądu I instancji, wynikająca z Kodeksu postępowania karnego, a więc przepisu procesowego rangi ustawowej, a następnie utrwalona w toku procesu (zasada perpetuatio fori) nie może zostać zmieniona w trakcie jego trwania przepisem rangi niższej o charakterze administracyjno-organizacyjnym. Utrwalenie z chwilą wniesienia aktu oskarżenia właściwości miejscowej sądu (jakkolwiek ma charakter względny, co wynika choćby z istnienia przepisów art. 36 i art. 37 kpk), wynikającej z przepisu ustawy procesowej powoduje, że może ona zostać zmieniona tylko przepisem prawnym tej samej rangi o takim samym charakterze. Takim przepisem jest art. 7 Przepisów wprowadzających Kodeks postępowania karnego. Zatem z natury rzeczy organizacyjne rozstrzygnięcie organu władzy wykonawczej, wydane w formie aktu wykonawczego do ustawy ustrojowej, mające na celu optymalizację struktury terytorialnej sądów celem usprawnienia funkcjonowania jednostek wymiaru sprawiedliwości, bądź dostosowania tej struktury do podziału administracyjnego kraju, nie może wywoływać skutków procesowych w sferze właściwości miejscowej sądów w toczących się już postępowaniach karnych (por. cyt. postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 17 listopada 2000 r. II AKz 602/2000 OSA 2001/4 poz. 25 str. 35)".

Z kolei w tymże postanowieniu Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał:

(…)Powstała z chwilą wniesienia aktu oskarżenia właściwość miejscowa sądu I instancji, wynikająca z Kodeksu postępowania karnego, a więc przepisu procesowego rangi ustawowej, a następnie utrwalona w toku procesu (zasada perpetuatio fori) nie może zostać zmieniona w trakcie jego trwania przepisem rangi niższej. Zmiana zatem obszaru właściwości miejscowej sądu, wprowadzona rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 2 sierpnia 2000 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie utworzenia sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości (Dz. U. 2000 r. Nr 66 poz. 797), nie upoważnia tego sądu do badania w trakcie trwania postępowania sądowego właściwości miejscowej i stosowania przepisu art. 35 § 2 kpk”.

Jednym słowem Rozporządzenie nie może naruszyć zasady trwałości właściwości miejscowej sądu, w którym wszczęto postępowanie. Czyli jak wszczęto np. w Sądzie w Sulęcinie, albo np. w Wołowie, to choćby nie wiem co Pan Minister zrobił i ile by wydał rozporządzeń to przenieść sprawy się nie da.

Jedynym właściwym ruchem jest  umorzenie postępowania z uwagi na likwidację sądu, a prokurator niech wnosi akt oskarżenia na nowo  do sądu z art. 35 i nast. k.p.k.

To oznacza, że nie będzie tego samego składu sądu tylko nowy.

Jedynie na marginesie wskażę, że tłumaczenie, że to będą Ci sami sędziowie też jakoś do mnie nie przemawia, z innego powodu. Po pierwsze będzie to sędzia z innego sądu, a po drugie wskazywanie, który sędzia ma rozpoznać sprawę jest naruszeniem niezawisłości sędziowskiej.

Proponuje zatem Pani Patrycji Loose – Rzecznikowi Ministra Sprawiedliwości, aby w takich wypadkach lepiej nie publikowała nic, a jeżeli już musi to może jako podmiot odpowiedzialny zbiorowo czyli Wydział Propagandy i Sukcesu w Ministerstwie Sprawiedliwości, czyli Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji, bo po takich publikacjach i niekompetencji już raczej jako Rzecznik prasowy kogokolwiek się nie zatrudni.

A my Drodzy Czytelnicy zasiądźmy wygodnie w lożach szyderców, jak dwóch panów z Mappet Show i popatrzmy dalej na przedstawienie jakie właśnie się odbywa na naszych oczach.

niedziela, 18 listopada 2012

„LUB LUBAŃ” CZYLI O TYM JAK ZAPOMNIANO UTWORZYĆ SĄDY Z DNIEM 1 STYCZNIA 2013 r.



„lub Lubań” czyli poprawianie rozporządzenia po jego podpisaniu, ostemplowaniu i wysłaniu do publikacji przez Ministra Sprawiedliwości przejdzie bez wątpienia do historii polskiej legislacji niemalże jak „lub czasopisma” choć w przypadku „lub Lubań” komisji śledczej nie powołano jak na razie, no ale tutaj nie trzeba szukać „grupy trzymającej władzy” odpowiedzialnej za ów przekręt, bo ujawnione na stronie Rządowego Centrum Legislacji pisma pokazują winnych w osobach Prezesa Rządowego Centrum Legislacji oraz Ministra Sprawiedliwości.

Na nieszczęście tego drugiego rozporządzenie z 25 października 2012 r. w sprawie ustalenia siedzib i obszarów właściwości sądów powszechnych ukazało się w Dzienniku Ustaw pod. poz. 1223.

Klamka zapadła…

Mamy zatem rozporządzenie, które znosi inne rozporządzenie  po raz drugi (myślałam, że wystarczy raz, ale widocznie trzeba się upewnić).  Przypomnijmy bowiem, że również rozporządzenie z 5 października 2012 r. w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych (Dz. U. z 2012 r. poz. 1121) uchylało rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości Ministra Sprawiedliwości z dnia 16 października 2002 r. w sprawie sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych oraz ustalenia ich siedzib i obszarów właściwości (Dz. U. Nr 180, poz. 1508, z późn. zm.)

I to jest całe nieszczęście nie tylko dla mnie Drodzy Czytelnicy, ale i dla Was Drodzy Czytelnicy…

Pan Minister Sprawiedliwości i jego sztab specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości (i nie mówię tylko o Panu Sędzim zwanym powszechnie „sędzia tabelka” czy też „Petroniusz”) po tym jak specjaliści z Rządowego Centrum Legislacji kazali podzielić pierwotny projekt łączący i zniesienie i ustalenie siedzib i obszarów właściwości na dwa oddzielne projekty nie podołali temu wyzwaniu.

Otóż w naszym „mało konstytucyjnym” rozporządzeniu z dnia 25 października 2012 r.  stanowiącym podpisane rozporządzenie z dnia 5 października 2012 r. po „poprawkach reakcyjnych” (tak oświadczyła Rzecznik prasowa Ministra Sprawiedliwości) – czyli zmianą obszarów właściwości sądów, które redakcyjną poprawką być nie może, zapomniano o tym, że znoszone rozporządzenie z 2002 r. tworzyło sądy albo poprzez utworzenie nowych, albo poprzez wskazanie, że sądy utworzone uchylanym aktem w rozumieniu nowego rozporządzenia pozostają!!! (dla chętnych proszę zobaczyć § 2, § 3, § 5 ust. 1, § 6 ust. 1 oraz § 7 ust. 1 naszego rozporządzenia z dnia 16 października 2002 r.)

W naszym rozporządzeniu nie ma nic na ten temat!!! Mamy ustala się siedzibę i obszar właściwości i tyle…

Jak zatem Pan Minister Sprawiedliwości mógł ustalić siedzibę i obszar właściwości sądu NIEISTNIEJĄCEGO??

NIE WIEM… może ktoś mnie oświeci??

Przecież ustalenie siedziby i obszaru nie powołuje samo w sobie do życia jednostki budżetowej, która przestaje istnieć wobec uchylenia aktu o jej powołaniu, bo tę się TWORZY, PRZEKSZTAŁCA, ALBO WSKAZUJE ŻE NA MOCY AKTU PRAWNEGO JEDNAK POZOSTAJE POMIMO UCHYLENIA TEGO AKTU!!!

Zaraz pewno się okaże, że oj tam oj tam przecież to wiadomo, że nie liczy się litera prawa, a jego duch, a intencją Pana Ministra Sprawiedliwości było przecież zlikwidowanie 79 sądów…
Szkoda tylko, że przy okazji jednego, a nie przepraszam trzech maźnięć własnych podpisów pod rozporządzeniami zlikwidował Pan Minister de facto wszystkie sądy, które inaczej utworzyć się nie da jak w drodze aktu prawnego.

Dura lex sed lex Panie Ministrze!!!

Dodam już tylko, że sztuczka z rozporządzeniem z 25 października 2012 r. się nie uda, bo wycofać Dziennika Ustaw się nie da, bo się opublikował.
A zatem od 1 stycznia 2013 r. zastajemy Polskę jako białą plamę oczyszczoną ze wszystkich sądów…

To się nazywa REFORMA NA CAŁEGO!!! Dzięki bowiem 2 aktom rangi podustawowej opublikowanych w Dziennikach Ustaw Pan Minister Sprawiedliwości zlikwidował WSZYSTKIE ZALEGŁOŚCI bieżące, jak i przyszłe… Nikt nie powie, że zaległości SOM. Proszę jak ziściło się exspose Premiera !!!

Panu Ministrowi Sprawiedliwości sugerujemy aby NIC JUŻ NIE PODPISYWAŁ do czasu ukończenia przez niego studiów prawniczych, które mu GORĄCO REKOMENDUJĘ, bo to że jest filozofem nie oznacza, że można podpisywać akty prawne bez pomyślunku, albo mając na uwadze bądź własne ambicje.

A Panu Podsekretarzowi Stanu – Michałowi Królikowskiemu, który podobno dba o poprawność legislacji jako wielkiemu znawcy tematu oraz innym Specjalistom z Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Rządowego Centrum Legislacji  sugerujemy pójście na  aplikację legislacyjną o ile zdadzą egzamin wstępny, albo poczytanie tego wstrętnego długiego rozporządzenia dotyczącego technik legislacyjnych, bo pomimo zabierania się za legislację nie mają o niej pojęcia co udawadniają co chwila…

No chyba, żeby uznać, że Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza uczyć się od specjalistów z Biura Spraw Legislacyjnych przy Radzie Państwowej Chińskiej Republiki Ludowej skoro się z nimi spotyka o czym można przeczytać na Stronie Wieści Dziwnych i NieDoKońca Prawdziwych, ale jak dla mnie kierunek chyba nie do końca właściwy… Choć z drugiej strony chyba nawet w PRL takiej wtopy nie zaliczono, więc wyzwanie jest.


A my Drodzy Czytelnicy usiądźmy i płaczmy, bo ziszcza się niestety przekleństwo chińskie „Obyś żył w ciekawych czasach”… Jak dla mnie jest za bardzo ciekawe.

sobota, 17 listopada 2012

JAK BIZANCJUM WKRACZA W XXI WIEK, CZYLI O ZASTĘPOWANIU DRATWY DO SZYCIA AKT IPHONEM I TABLETAMI




Pamiętacie wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości o tym, że w sądownictwie panuje Bizancjum i akta się szyje dratwą i że czas to zmienić? Ja pamiętam…

Otóż chyba długo myślano w Ministerstwie Sprawiedliwości, i nie tylko jak się okazuje, co zrobić z tym „zacofanym sądownictwem” i wymyślono, bo ogłoszono przetargi dla sądownictwa przez specjalną jednostkę!

Istnieje bowiem taki twór jak Centrum  Zakupów dla Sądownictwa Instytucja Gospodarki Budżetowej powołana do życia i bytu Zarządzeniem Dyrektora Sądu Apelacyjnego z dnia 11 stycznia 2012r. i wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000409069. Jest to twór wymyślony w pieleszach i zakamarkach Ministerstwa Sprawiedliwości (które pilnuje aby zapewniono owemu tworowi środki publiczne, czyli  kasę z naszych podatków) któremu Minister Sprawiedliwości swoim Zarządzeniem z dnia 17 lutego 2012 roku nr 20/12/DB wyznaczył funkcję centralnego zamawiającego i powierzył zadanie centralizacji zakupów w kategoriach: a) wyposażenia i materiałów, b) usług, oraz sprzedażą usług kwaterunkowych, głównie dla pracowników resortu Ministerstwa Sprawiedliwości oraz członków ich rodzin, a także udostępnia sale szkoleniowe na potrzeby wewnętrzne sądownictwa (do sprawdzenia tutaj: http://www.czdsigb.gov.pl/).

Otóż ów twór i pracownicy w nim zatrudnieni przy współpracy Specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości zaplanowali na ten i nie tylko ten, bo umowa zawarta na okres z roku na rok jest zobowiązaniem finansowym wieloletnim, przetargi mające na celu skończenie z tymi technologiami rodem ze średniowiecza. Trochę to dziwi, bo co jak co ale Kraków słynie z legendy o Smoku Wawelskim, którego okiełznał i zabił Szewczyk Dratewka za pomocą owieczki i Dratewki… no ale cóż, koniec z zacofaniem i tego typu bzdurami!!!

Ogłoszono bowiem przetargi na… dostawy komputerów przenośnych (to nie dziwi…) i… tabletów oraz…. usług świadczenia telefonii komórkowej wraz z dostawą fabrycznie nowych telefonów komórkowych… oczywiście na potrzeby jednostek organizacyjnych sądownictwa powszechnego.

Co prawda ucichła afera związana z odbieraniem przez jednego z byłych już prezesów sądu powszechnego w Polsce północnej telefonów i jego postawy wiernopoddańczej urzędnika rodem z Chin wobec telefonów „z góry”, ale wobec zaprzeczeń Ministra Sprawiedliwości, że to wcale nie tak, że ktoś do prezesów sądów powszechnych z Ministerstwa Sprawiedliwości i innych ważnych urzędów dzwoni, bo przecież nie dzwoni

dziwi taki przetarg… Bo prosz… zamawiamy jednak telefony dla prezesów sądów powszechnych i dyrektorów!!! Bo na pewno nie dla zwykłych urzędników, czy sędziów liniowych…

Ale to jeszcze nie wszystko… bo owe przetargi dotyczą iPhonów 5, czyli dla niewtajemniczonych o ile tacy są – to  najnowsza wersja i te właśnie telefony oraz trochę starszy model 4s znajdują się w umowach ramowych – bo są o dziwo dwie!!!

Co więcej wymogiem naszych asów „cywilizacji w sądownictwie” było, alby przetarg ten miał…. rosyjski system nawigacji… SZOK!!! Po co? Pewno po to, by przed spotkaniem w jakimś domu znanego polityka sprawdzić czy nie „wprosił się” tam jakiś prezes sądu powszechnego …
Do tego dołóżmy jeszcze tablety – w ilości 20 szt. (czyżby tyle sądów miało pozostać ??), nota bene specyfikacja ułożona w taki sposób by zamówienie dotyczyło tylko i wyłącznie jednego modelu. Czytamy bowiem, że cyt. „Funkcjonalność telefonu GSM, obsłóga AGPS, GLONASS , wbudowany modem 3G” (cytat dosłowny – tam naprawdę jest napisane „ó” w słowie obsługa) – czyli de facto pewnego Samsunga, bo tylko on spełnia te wymogi… I nasi wielce zasłużeni dla Ministerstwa Sprawiedliwości prezesi sądów powszechnych – przypomnę 20 szt. będą mogli przeczytać w każdym miejscu kolejne pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości co to mają zrobić na wczoraj…

Nie wiem jak przy takiej myśli rewolucyjnej i cywilizacyjnej mamy wyjść z Bizancjum o jakim mówi Pan Minister Sprawiedliwości, bo póki co ani iPhon ani tablet dratwy nie zastąpi… co najwyżej młotek do przeciskania owej igły z dratwą przez 200 kartkowe akta o ile wytrzyma…

Dwie rzeczy wiem.

Zakup iPhonów i tabletów pokazuje jedno – po pierwsze standardem się wydaje „bycie pod ręką” prezesów sądów powszechnych i dzwonienie do nich przez Specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i samego Pana Ministra, czy jego Podsekretarzy Stanu i jednego Sekretarza Stanu, czyli jego zastępców, a to pokazuje, że układy o jakich mówi Pan Minister czyli niebezpieczne związki prezesów z politykami są, bo Pan Minister mówił bez wątpienia o sobie, inaczej nie kupowałby im iPhonów i Tabletów, konieczność zapewnienia nawigacji radzieckiej pokazuje stopień inwigilacji prezesów, a tablety – że są bardziej zasłużeni dla Ministra Sprawiedliwości i ci prezesi sądów powszechnych, dla których niezawisłość jest najważniejszą cechą sędziego niezależnie od funkcji jaką pełni w sądzie powszechnym.  Po drugie zaś, że dratwa jako symbol sądów powszechnych pozostanie, bo Panu Ministrowi Sprawiedliwości nie o dobro nas obywateli i sądownictwa chodzi, a o ręczne sterowanie sądami.

Drugą rzeczą jest to, że ktokolwiek pisał specyfikacje istotnych warunków zamówienia powinien najpierw nauczyć się  ortografii, a potem poczytać jakie warunki może w zamówieniach stosować. 

Choć przyznam, że w tym wypadku wiemy, że przykład idzie „z samej góry”, bo cuda w postaci ministerialnych przetargów przejdą chyba do historii nierzetelności, niecelowości i bezsensowności wydatkowania środków publicznych.

A zatem Drodzy Czytelnicy… legenda o Smoku Wawelskim wiecznie żywa, a urzędnikom w sądach pozostaje przybrać postawę Szewczyka Dratewki i nadal zszywać akta w ten sam sposób.




czwartek, 15 listopada 2012

CZY ZNIESIENIE SĄDU I UTWORZENIE WYDZIAŁU ZAMIEJSCOWEGO JEST TYLKO NA PAPIERZE



Na dzisiejszej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka padły dzisiaj słowa Pana Podsekretarza Stanu – Wojciecha Hajduka, że na skutek rozporządzeń Pana Ministra Sprawiedliwości dot. likwidacji sądów nic się nie zmieni…

Nie wiem czemu przypomniała mi się od razu bajka  Carla Collodiego „Pinokio” i tak sobie pomyślałam, że gdyby Panu Podsekretarzowi Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości rósł nos, tak jak Pinokio, z każdym kłamstwem, to mógłby mieć problem z wyjściem z sali, w której odbywało się posiedzenie. No chyba, że jest przeświadczony o tym co mówi, ale trudno uwierzyć w tę wersję z tego powodu, że Pan Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości jest sędzią sądu powszechnego i przepisy prawa zna, jak również sposób funkcjonowania sądownictwa.

Drodzy Czytelnicy, część z Was to wie, ale są i tacy co nie wiedzą jakie są konsekwencje znoszenia sądów, a zatem postanowiłam je wypunktować:

Kwestia spraw karnych – zniesienie sądu powoduje, że sprawę karną będzie rozpatrywał NOWY SĄD, w NOWYM SKŁADZIE, a zatem zgodnie z kodeksem postępowania karnego sprawy będą musiały toczyć się od początku. A zatem na nowo odczytanie zostanie akt oskarżenia, na nowo będą przeprowadzone dowody jakie dotychczas przeprowadzono – nie ważne czy biegły wydał opinie, za którą zapłaciło Państwo czyli my Drodzy Czytelnicy, nie ważne czy świadek był przesłuchiwany – oj tam oj tam przyjedzie jeszcze raz na swój koszt (jak będzie miał na przejazd) a jak się upomni o zwrot – zapłaci Państwo czyli my Drodzy Czytelnicy, nieważne ile razy Pan Oskarżony był dowożony (bo ma np. tymczasowe aresztowanie, albo zarządzono doprowadzenie) na koszt Państwa, czyli nas Drodzy Czytelnicy – wszystko od nowa!!! Bo sprawę będzie rozpoznawał Sąd w X a nie dotychczasowy Sąd w Y. Wszelka próba kontynuacji takiego postępowania będzie niezgodna z przepisem, a próba ustanowienia tego samego składu orzeczniczego naruszeniem „sądu ustanowionego ustawą”

Kwestia kancelarii tajnej – Drodzy Czytelnicy są takie postępowania, w których na wniosek Prokuratora zostają wyłączone z jawności i nadawana jest im specjalna klauzula pt. „tajne” z uwagi na ważny interes państwa. Takie akta nie są dostępne w sekretariacie a Pan Obrońca czy Prokurator, albo Oskarżony może je przejrzeć jedynie w Kancelarii Tajnej – czyli specjalnie zabezpieczonych pomieszczeniach, okratowanych, wejście na dzwonnej, po sprawdzeniu tożsamości, bez możliwości fotografowania, kserowania itd. Akta w takich wypadkach są ściśle pilnowane i nawet zwykły pracownik nie może mieć z nimi styczności. W przypadku zniesienia 79 sądów istnieje konieczność zlikwidowania 79 kancelarii tajnych – tylko że to oznacza podjęcie szczególnych środków ostrożności, bo akta i dokumenty tam zgromadzone nie mogą zostać ot tak wrzucone do samochodu i przewiezione. Trzeba będzie więc zamówić specjalny konwój ( z uprawnieniami do dostępu do „tajne”), specjalne pojemniki z plombami co to ich nikt otworzyć nie będzie mógł, każde akta, w tym dokumenty w nich, i każdy pojemnik musi być spisany,  musi być protokół przekazania konwojowi, każdego z tych pojemników, zapewniony samochód opancerzony, musi nastąpić przekazanie kancelarii tajnej znowu protokołem po sprawdzeniu wszystkich plomb, zawartości pojemników oraz akt. To tak w skrócie bo w istocie każdy kto miał do czynienia z aktami opatrzonymi klauzulą wie, że to naprawdę ciężka, mozolna i bardzo rygorystyczna procedura samej likwidacji kancelarii tajnej.

Kwestia weksli zdeponowanych w sądzie – procedura analogiczna jak w przypadku kancelarii tajnej, bo wejście w posiadanie weksla nie daj Boże opatrzonego „bez protestu” i „za okazaniem” może doprowadzić do ciężkich konsekwencji prawnych;

Kwestia pieczęci urzędowych (te z orzełkiem okrągłe) – j.w. bo nikt nie może posługiwać się pieczęcią urzędową poza pracownikami sądu i są one policzone, spisane, bo mają numery

Kwestia akt sądowych – otóż akta sądowe trzeba będzie zakreślić w repertoriach, czyli odnotować „zakończenie sprawy” w jednym sądzie zarówno w formie elektronicznej, ale również w papierowej, co oznacza, że sekretarz sądowy będzie siedział i jak ten świstak wpisywał odręcznie i komputerowo „zakończono” – potem akta zostaną przewiezione do sądu przejmującego i znowu jakiś sekretarz sądowy będzie je wpisywał do systemu na zasadzie wpisania stron postępowania, ich adresów, pełnomocników/obrońców z adresami, przedmiotu postępowania oraz następnie nadawana będzie sygnatura akt na nowo wpisywana również na akta a następnie będzie robiony przydział sprawy sędziom jeśli nie będzie wydziałów zamiejscowych, jak będą akta zostaną przydzielone do wydziału zamiejscowego i znowu przewiezione ale już do wydziału zamiejscowego. Tak se będą zatem jeździć w te i z powrotem a co tam… jak sędzia miał referat 200 spraw a sędziów było np. 5 to te 1000 akt przejdzie ten mechanizm…

Kwestia ksiąg rachunkowych – sąd likwidowany musi zamknąć wszystkie księgi i rachunki bankowe, a zatem przechodzimy od spisu inwentarza i jego wyceny, czyli spisania stołków, biurek, komputerów, książek, tonerów, drukarek, programów komputerowych, itd. , spisania i policzenia gotówki w kasie, tego co jest na rachunkach bankowych, a wszystko oczywiście w 1 dzień – bo likwidujemy z dnia na dzień. Oczywiście mamy protokoły na wszystko. Nie wiem na jakiej zasadzie tylko miałaby nastąpić przekazanie innemu sądowi tego inwentarza, bo nie mamy w naszej sytuacji do czynienia z połączeniem sądów. A zatem nie ma możliwości przekazania tych środków, czy ruchomości, ale kto by się tam przejmował… chociaż ja wiem kto… prezes, kierownik finansowy lub dyrektor nowego sądu – bo on jakoś będzie musiał wejść w ich posiadanie… albo kupić nowe ale przez Centrum Zakupów, czyli specjalnie utworzony ośrodek na potrzeby przetargów… oczywiście procedura przetargowa trwa, więc z dnia na dzień się nie da… pytanie jeszcze tylko za co?? a jak nie ma wyposażenia to jak ma funkcjonować sąd??

Kwestia umów – wszystkie sądy likwidowane mają zawarte umowy na dostawę prądu, wody, odprowadzanie nieczystości, wywóz śmieci… więc wszystkie te umowy będą musiały być wypowiedziane… Problem w tym, że nowe umowy zgodnie z decyzją Pana Ministra Sprawiedliwości będą musiały być zawarte w trybie przetargowym… ale oczywiście przez Centrum Zakupów (patrz wyżej co to za twór)

to tylko kawałek z tego co nas czeka, bo opisanie wszystkiego byłoby rozprawą na wiele stron…

a podobno owa reforma ma na celu „przyspieszenie spraw sądowych”, co w sądach likwidowanych nota bene nie jest problemem, nic nie zmieni… ale bez wątpienia wiele się zmieni, a likwidacja nie jest jedynie papierze.



środa, 7 listopada 2012

NOWA JAKOŚĆ LEGISLACJI WEDŁUG MINISTRA SPRAWIEDLIWOŚCI I PRZEZESA RZĄDOWEGO CENTRUM LEGISLACJI

Myślałam, że mnie już niewiele rzeczy może zdziwić, ale jak zwykle rzeczywistość kreowana przez Ministra Sprawiedliwości i specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości jest na tyle twórcza, że byłam w błędzie…

Wszyscy wiedzą o tym, że w dniu 5 października 2012 r. ok godz. 15 na stronach RCL opublikowano pod nazwą „projekt.pdf” dwa rozporządzenia podpisane przez Ministra Sprawiedliwości z dniem 5 października 2012 r. – w sprawie likwidacji małych sądów oraz w sprawie ustalenia właściwości i obszarów sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych.

Wszyscy wiedzą, że tylko rozporządzenie w sprawie likwidacji małych sądów zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw przez RCL. Natomiast drugie z rozporządzeń nie ujrzało światła dziennego w postaci Dziennika Ustaw, zaś tajemnicą poliszynela jest to, że zawierało ono błędy w określeniu właściwości.

Wszyscy zatem z niepokojem czekali na publikację… ale na stronach RCL była cisza, aż do dnia 30 października 2012 r., kiedy to doszło do zmian na stronie ścieżki naszych rozporządzeń.

Tego bowiem dnia ww. plik „projekt.pdf” został umieszczony pod datą 2 kwietnia 2012 (skąd ta data nie wiadomo). Zaś nam objawiła się nowa data 2012-10-30… a w niej …

podpisane z dniem 25 października 2012 r. rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie ustalenia właściwości i obszarów sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych wraz z korespondencją ją poprzedzającą, która bulwersuje!!!

Okazuje się że nasze rozporządzenie z dnia 5 października 2012 r. w sprawie ustalenia właściwości i obszarów sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych podpisane przez Ministra Sprawiedliwości i opieczętowane pieczęcią urzędową zostało skierowane do publikacji w dzienniku ustaw.

Ale w nieznanym trybie Prezes Rządowego Centrum Legislacji, które uczestniczyło w procesie tworzenia tego rozporządzenia, dopatrzył się błędów merytorycznych w naszym rozporządzeniu i zamiast je opublikować zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o zajęcie stanowiska!!!

Ja się pytam A NA JAKIEJ PODSTAWIE i GDZIE RCL BYŁ W TOKU TWORZENIA TEGO AKTU???

Jeszcze lepsza jest reakcja Ministra Sprawiedliwości… Napisał on bowiem, że… prosi o niepublikowanie podpisanego rozporządzenia, bo sobie POPRAWI i prześle nowe POPRAWIONE do publikacji…

I oczywiście Pan Minister Sprawiedliwości …. poprawił co było wskazane przez Prezesa RCL i odnalazłszy jeszcze kilka błędów w postaci pominięć i dublowania właściwości…

podpisał z dniem 25 października 2012 r. NOWE ROZPORZĄDZENIE w tej kwestii….
(do sprawdzenia tutaj: http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/517/projekt/37920/katalog/37952)

I to już jak dla mnie za wiele!!!

Jeżeli coś zostało dokumentem urzędowym i zostało skierowane do PUBLIKACJI to się nie da tak sobie poprawiać, bo tworzy się NOWY ZUPEŁNIE INNY DOKUKUMENT… który winien przejść właściwą ścieżkę!!!

Co więcej takie działanie pokazuje, że Pan Minister Sprawiedliwości w zespół z szefem RCL prawo i jego ducha mają gdzieś i że są gotowi na dokonywanie zmian legislacyjnych w KAŻDYM czasie, nawet po ich podpisaniu !!!

I to jest ta przemyślana reforma…

Pozostaje mi tylko powiedzieć, że w mojej ocenie takie działanie zasługuje na natychmiastową dymisję obu Panów.

Zaś wszystkim pełnomocnikom stron postępowań sądowych objętych tym rozporządzeniem gratuluję już wygranych przed TK oraz ETPCz, bo sądu ustanowionego ustawą tu w żadnym razie być nie może.

A Panu Piotrowi Vagla Waglowskiemu w zakresie optymizmu co do dobrego kierunku działań Ministra Sprawiedliwości sugeruję ochłonięcie, bo cóż z tego że utworzy się możliwość konsultacji społecznych (o ile w ogóle) skoro po tych konsultacjach i po podpisaniu przez Ministra aktu prawnego pomiędzy podpisaniem jego a opublikowaniem zmieni się jego treść… Bo się zapomniało, albo pomyliło.

Demokracja aż kłuje w oczy, a Państwo Prawa to aż bucha na nas… BEZPRAWIEM.