sobota, 6 października 2012

STAN RZEKI WISŁY, CZYLI JAK WYGLĄDA OBSADA SĘDZIÓW W SĄDACH NA KONIEC OKRESU STATYSTYCZNEGO POKAZUJĄCA, ŻE O KRYTERIACH OBIEKTYWNYCH MOWY BYĆ NIE MOŻE


dane z analizy ministerialnej o obsadzie sędziów w sądach (ze wskazaniem, że pierwsza cyfra - nr porządkowy, sąd, cyfra obrazująca ilość etatów sędziowskich) z obsadą do 9 sędziów:


1 SR w Sejnach 4
2 SR w Żninie 4
3 SR w Kazimierzy Wielkiej 4
4 SR w Nidzicy 5
5 SR w Nowym Mieście Lubawskim 5
6 SR w Bytowie 5
7 SR w Miastku 5
8 SR w Radziejowie 5
9 SR w Muszynie 5
10 SR w Szydłowcu 5
11 SR w Rawiczu 5
12 SR w Lubaczowie 5
13 SR w Sławnie 5
14 SR w Wysokiem Mazowieckiem 6
15 SR w Golubiu-Dobrzyniu 6
16 SR w Rypinie 6
17 SR w Pińczowie 6
18 SR w Lipsku 6
19 SR w Ostrzeszowie 6
20 SR w Gostyniu 6
21 SR w Grodzisku Wielkopolskim 6
22 SR w Nowym Tomyślu 6
23 SR w Obornikach 6
24 SR w Wolsztynie 6
25 SR we Wschowie 6
26 SR w Brzozowie 6
27 SR w Kamieniu Pomorskim 6
28 SR w Łobzie 6
29 SR w Głubczycach 6
30 SR w Grajewie 7
31 SR w Zambrowie 7
32 SR w Biskupcu 7
33 SR w Mogilnie 7
34 SR w Nakle n. Notecią 7
35 SR w Szubinie 7
36 SR w Wąbrzeźnie 7
37 SR w Opatowie 7
38 SR w Miechowie 7
39 SR we Włodawie 7
40 SR w Przysusze 7
41 SR w Zwoleniu 7
42 SR w Janowie Lubelskim 7
43 SR w Kępnie 7
44 SR w Pleszewie 7
45 SR w Kościanie 7
46 SR w Leżajsku 7
47 SR w Strzyżowie 7
48 SR w Kolbuszowej 7
49 SR w Sulęcinie 7
50 SR w Oleśnie 7
51 SR w Miliczu 7
52 SR w Lidzbarku Warmińskim 8
53 SR w Mrągowie 8
54 SR w Piszu 8
55 SR w Augustowie 8
56 SR w Chełmnie 8
57 SR w Aleksandrowie Kujawskim 8
58 SR w Staszowie 8
59 SR we Włoszczowie 8
60 SR w Suchej Beskidzkiej 8
61 SR w Dąbrowie Tarnowskiej 8
62 SR w Rykach 8
63 SR w Sokołowie Podlaskim 8
64 SR w Krotoszynie 8
65 SR w Brzezinach 8
66 SR w Rawie Mazowieckiej 8
67 SR w Chodzieży 8
68 SR w Śremie 8
69 SR we Wrześni 8
70 SR w Złotowie 8
71 SR w Przeworsku 8
72 SR w Ropczycach 8
73 SR w Nisku 8
74 SR w Strzelinie 8
75 SR w Wołowie 8
76 SR w Pułtusku 9
77 SR w Tucholi 9
78 SR w Działdowie 9
79 SR w Kościerzynie 9
80 SR w Brodnicy 9
81 SR w Lipnie 9
82 SR w Opolu Lubelskim 9
83 SR w Kozienicach 9
84 SR w Węgrowie 9
85 SR w Jarocinie 9
86 SR w Łęczycy 9
87 SR w Sierpcu 9
88 SR w Słupcy 9
89 SR w Środzie Wielkopolskiej 9
90 SR w Międzyrzeczu 9
91 SR w Strzelcach Krajeńskich 9
92 SR w Choszcznie 9
93 SR w Kamiennej Górze 9
94 SR w Lwówku Śląskim 9
95 SR w Jaworze 9

JAK SPOŁECZEŃSTWO OSZUKANO, CZYLI O ROZPORZĄDZENIU W SPRAWIE LIKWIDACJI MAŁYCH SĄDÓW JAK SPOŁECZEŃSTWO OSZUKANO, CZYLI O ROZPORZĄDZENIU W SPRAWIE LIKWIDACJI MAŁYCH SĄDÓW


Stało się… w ferworze walki o uzależnienie prokuratury, postępowań ala lustracyjnych wszczętych przez Pana Ministra bez podstawy prawnej (nadal chyba szukają) w sprawie gdańskiej cichcem w ostatniej chili dnia pracy w piątek na stronach RCL objawiło się w części Skierowane do podpisu Ministra zatytułowane oczywiście „projekt” Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 5 października 2012 r. w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych… czyli likwidacji sądów rejonowych…

Aż dziwi, że kogoś stać na taką butę, bezczelność i nie wiem co jeszcze… żeby rozporządzenie z podpisem ministra nazwać jako projekt i tak przedstawić obywatelom jako informację publiczną – to się nazywa chyba niedopełnienie obowiązków służbowych??

Przechodząc zatem do naszego rozporządzenia, którego podpisanie wzbudza obawę co do rzeczywistych intencji Wielkiego Filozofa pragnę wskazać kilka zadziwiających kwestii z tym rozporządzeniem związanych…

Ostatnie doniesienia prasowe, które OSOBIŚCIE potwierdziła Rzecznik Prasowy Patrycja Loose mówiły o likwidacji 29 sądów w ramach programu pilotażowego z obsadą do 6 sędziów… Tymczasem nasze rozporządzenie dotyczy 79 sądów z obsadą rzekomo do 9 sędziów…. Czyli co okłamaliśmy opinię społeczną??

Po drugie z dokumentu sporządzonego w Ministerstwie Sprawiedliwości pn. „Analiza struktury rozmieszczenia etatów urzędniczych w sądach apelacyjnych, sądach okręgowych, okręgach sądów okręgowych oraz sądach rejonowych (stan na dzień 31.12.2011 roku” znak DSO – 1020-201/12 autorstwa SSO Krzysztofa Petryny (Zastępca Dyrektora Departamentu Analiz, Sądów Powszechnych i Wymiaru Sprawiedliwości) wynika, że na dzień 31.12.2011 roku sądów z obsadą 9 sędziów (bez refów) jest… 95!!! A nie 79 jak wskazuje się w uzasadnieniu… nawet jak w apelacji szczecińskiej nie da się przyłączyć 1 sądu nie zmienia to faktu, że nagle się okazuje, że 15 sądów z obsadą 9 sędziów jest… uprzywilejowanych w jakiś sposób… Zapewne w ten, że albo je po coś pominięto, albo z jakiegoś powodu dodano 1 etat sądowy by tylko nie znalazły się na liście do likwidacji… Ale rozwikłanie tej zagadki jest poniżej…

Po trzecie bez wątpienia coś jest nie tak odnośnie naszych kryteriów rozporządzenia, albowiem przypomnę, że na Komitecie Stałym Rady Ministrów w dniu 5 lipca 2012 r., a co wynika z wyciągu protokołu zamieszczonego po mych interwencjach na stronie RCL w naszej ulubionej ścieżce legislacyjnej aktu cyt.: „Jednocześnie Komitet zwrócił uwagę, że z przedstawionej przez Ministra Sprawiedliwości informacji wynika, że odnośnie do okręgu radomskiego (Szydłowiec – Przysucha) oraz poznańskiego (Śrem – Kościan) nie potwierdzają się uwarunkowania zmian dot. etatyzacji (sąd o mniejszej etatyzacji zostanie objęty właściwością miejscową sądu o większej liczbie orzeczników) oraz ilości wpływających i rozpoznawanych spraw. W związku z powyższym Komitet zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o dodatkowe sprawdzenie/przeanalizowanie tych przypadków”. A w naszym rozporządzeniu nadal są te dwie nieprawidłowości…  Ja dodam od siebie… chodziło o to, że przyłącza się sąd z 8 orzecznikami do sądu z 7 orzecznikami, który jakoś dziwnym trafem nie ulega likwidacji, według kryterium… partii dominującej na danym terenie samorządowym… Jednymi słowy: Sąd z 7 orzecznikami w obszarze działania PO oraz sąd z 8 orzecznikami  w obszarze działania innej partii.

Po czwarte do chwili obecnej NIE MA ZARZĄDZEŃ o utworzeniu rzekomych wydziałów zamiejscowych sądów przejmujących, bo ich nie będzie… Ale o tym wiemy wszyscy.

Oczywiście to tyko fakty wskazujące na to, że co innego nam się mówi a co innego się robi… co nie wyczerpuje całego tematu tego rozporządzenia… Ale o tym jutro, bo  to co jest do napisania zasługuje na odrębny wpis z uwagi na konsekwencje dla nas wszystkich tego co zrobił Pan Minister.

Jedynie na zakończenie pozwolę sobie na mały komentarz: sędziowie będący na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości, którzy przyczynili się do powstania tego rozporządzenia, jego forsowania i wreszcie do jego podpisania powinni natychmiast stracić tytuł sędziego, bo niezależność sądów i niezawisłość sędziów oraz niemożność wchodzenia przez Ministra Sprawiedliwości w działalność orzeczniczą sądów nic dla nich nie znaczy, a to sprzeczne jest ze ślubowaniem jakie składali odbierając nominację sędziowską.


czwartek, 4 października 2012

ZAPOMNIAŁ WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ, CZYLI CZEMU CZASAMI WARTO PODAROWAĆ SOBIE SPLENDOR


No muszę powiedzieć, że co jak co, ale hipokryzji i zakłamania nie znoszę. Chyba bardziej stoleruję głupotę, która jest wadą niemalże wrodzoną i trudną do przezwyciężenia. Ale totalna buta i brak samokrytycyzmu przy wypowiadaniu słów o państwie prawa przez osoby, które swego czasu zrobiły niemalże wszystko by podeptać zasady demokratycznego państwa prawa powoduje u mnie stan na granicy załamania nerwowego z elementami furii.

Przeczytałam dzisiaj artykuł w Rzeczpospolitej „Prawo uwiera ministra sprawiedliwości”  autorstwa byłego Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości – Pana Jacka Czai, który w dziwny sposób został nagle oddelegowany do Naczelnego Sądu Administracyjnego w 2011 r. Tekst sam w sobie jak dla mnie i dla Was Drodzy Czytelnicy nie jest  niczym nowym, wiemy bowiem gdzie skończył się, albo raczej nie zaczął nadzór w sprawie gdańskiej. Problemem dla mnie jest to, że wypowiada ją osoba, która była odpowiedzialna za wepchnięcie nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych do Sejmu bez zachowania jakichkolwiek reguł demokratycznego państwa prawa, za ustanowienie KSSiP, za próbę zabrania praw osobom ze złożonym egzaminem sędziowskim na „starych” zasadach, za wprowadzenie rozporządzenia niezgodnie z delegacją ustawową i wielu wielu innych.

Pozwolę sobie niewtajemniczonym przypomnieć kilka faktów oraz na koniec kilka wypowiedzi Pana Jacka Czai, by zobrazować Wam Drodzy Czytelnicy czemu moim zdaniem granice hipokryzji zostały przekroczone. Jednocześnie ubolewam, że nie odnalazłam pewnego stenogramu z posiedzenia w dniach 22-23 marca 2011 r., ale dziwnym trafem akurat ten stenogram nie ujrzał światła dziennego. A zatem wisienki na torcie naszego znawcy praw w demokratycznym państwie prawa:

1.      Nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych doczekała się dwóch wniosków do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją. Czemu? Ano temu:

a.      Wniesienie projektu ustawy bez obligatoryjnego uzyskania opinii co do zgodności ustawy z przepisami prawa Europejskiego, albowiem dopiero w dniu 27 czerwca 2011 r. Minister Spraw Zagranicznych pismem znak DPUE-920-SM-1334-11/ma,jf skierowanym do Zastępcy Przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka wyraził opinię co do zgodności z przepisami prawa Unii Europejskiej projektowanych rozwiązań wskazując jednocześnie zastrzeżenia do proponowanej treści „art. 151b § 21” ustawy o ustroju sądów powszechnych” ((http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/3655.htm)
b.      Opinia Biura Ekspertyz z 29 czerwca 2011 r. wskazująca zawierająca w uzasadnieniu następujące stwierdzenie: „Zwrócić tu należy jednak uwagę na istotne kwestie ogólne. Otóż po pierwsze, zgodnie z art. 173 Konstytucji RP sądy są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Wszelka więc ingerencja organów innych władz jest odstępstwem od tej zasady konstytucyjnej i jako taka musi mieć podstawę w tekście ustawy zasadniczej. Co prawda ustawodawca upoważniony został do uregulowania ustroju (oraz właściwości i postępowania przed sądami – art. 176 ust. 2 Konstytucji), ale to upoważnienie jako przepis wyjątkowy nie może być rozszerzane na organy władzy wykonawczej”, a także wskazanie niezgodności częściowej lub całkowitej przepisów nowelizacji np. w zakresie delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia w sprawie „ocen okresowych sędziów” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/rexdomk6.nsf/Opdodr?OpenPage&nr=3655).
c.       Wysłuchanie publiczne w dniu 11 stycznia 2011 r.
                                                              i.      Stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego Stanisława Dąbrowskiego w zakresie uchybień proceduralnych: „Zacznę od wskazania, że już w toku procesu legislacyjnego nastąpiły dwa uchybienia proceduralne, w moim przekonaniu dość poważne. Po pierwsze, wbrew stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu projektu nie został on przedstawiony mi, jako I prezesowi Sądu Najwyższego, do zaopiniowania. To uchybienie postaram się naprawić. Projekt oczywiście znam i w najbliższym czasie prześlę Wysokiemu Sejmowi obszerne pisemne uwagi do projektu. Drugie istotne uchybienie proceduralne wiąże się z pierwszym czytaniem projektu. Zgodnie z art. 37 ust. 1 regulaminu Sejmu projekty ustaw regulujący ustrój władz publicznych powinny podlegać pierwszemu czytaniu podczas posiedzenia plenarnego Sejmu. Tymczasem projekt ten był czytany w Komisji. Niczego nie ujmując Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, obawiam się, że jest to uchybienie dość istotne i mam wątpliwości, czy dzisiejsze wysłuchanie publiczne może naprawić to uchybienie. Co do meritum, projekt przewiduje wiele zmian, ja ograniczę się do kilku punktów, które oceniam krytycznie. Szereg zmian dotyczy nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi. W istocie, mimo liczby tych zmian, niewiele się zmienia merytorycznie. Dotychczasowy nadzór zwierzchni zostanie zastąpiony nadzorem zewnętrznym. Nie chcę na ten temat mówić zbyt długo. Oczywiste jest, że wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 stycznia 2009 r. nadzór administracyjny Ministra Sprawiedliwości nad sądami powszechnymi jest uprawniony. W każdym razie nie ma tu niezgodności z konstytucją. Nie oznacza to jednak, że nadzór ten można formować dowolnie. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nadzór Ministra Sprawiedliwości nad sądami powszechnymi, a więc nadzór władzy wykonawczej nad władzą sądowniczą, jest wyjątkiem od konstytucyjnej zasady przewidującej, iż sądy są władzą niezależną i odrębną od innych władz. Skoro jest to wyjątek dopuszczony przez Trybunał Konstytucyjny, to nie można zbyt niefrasobliwie konstruować przepisu ustawy. Poważne wątpliwości budzą więc te przepisy, które tylko przykładowo określają środki nadzoru zewnętrznego. Katalog ten, ze względu na wyjątkowość uprawnień Ministra Sprawiedliwości, powinien być zamknięty” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/A1395F8A1115BE90C125782C00354880/$file/0456806.pdf).
                                                            ii.      Stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa przedstawione przez Przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Antoniego Górskiego: „Jak mawiano w dawnych czasach, jeśli przymyślić się do tych propozycji, to konkluzja jest jedna i to dosyć zaskakująca: projektodawcy upatrują remedium na poprawę istniejącego stanu, w tym na przebudowę struktury sądownictwa, w znacznym zwiększeniu roli czynnika biurokratycznego. Nie ma tam bowiem jasnego przesłania, że projekt zmierza w kierunku – o czym pewnie trudno marzyć – zwiększenia roli samorządu sędziowskiego, ale dajmy temu spokój, ale np. w kierunku tego, iż prezes sądu apelacyjnego wraz z samorządem jest prawdziwym gospodarzem. Tę niepokojącą moją tezę chciałbym zilustrować przykładami, o których mówił już pan prezes Dąbrowski, ale powiem o tym w skrócie. Fakt poświęcenia tak dużej uwagi instytucji nadzoru, która ex definitione, jest kwestią biurokracji, to potwierdzenie tej tezy. Wystawianie szkolnych cenzurek sędziom to także wysiłek organizacyjny w sferze niemerytorycznej. Dyrektor sądu i wybitne wzmocnienie jego roli. W projekcie dyrektor staje się autonomicznym przedstawicielem Ministra Sprawiedliwości w sądzie. To do niego prezes sądu będzie zgłaszać się z wnioskami o sprawy kadrowe mające dotyczyć zatrudnienia, rozmieszczenia kadry urzędniczej itd.” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/A1395F8A1115BE90C125782C00354880/$file/0456806.pdf).  
d.      O całości naruszeń proceduralnych przy ww. nowelizacji przygotowanej w departamencie flagowym Pana Jacka Czai i firmowanych jego nazwiskiem jako największego zwolennika przyjętych rozwiązań oprócz ww. kwestii napisała Helsińska Fundacja Praw Człowieka do Prezydenta RP (do przeczytania tutaj: http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2011/08/usp-skan.pdf)

I jeszcze kilka wypowiedzi jakie moim zdaniem pokazują granice hipokryzji wypowiedzi Pana Jacka Czai do oceny Drogich Czytelników:

O opinii KRS:

W pierwszej kolejności chciałbym się odnieść do kwestii formalnej, którą podniósł pan poseł Dera, dotyczącej braku konsultacji z Krajową Radą Sądownictwa. Otóż uczestniczyłem w pracach w Senacie i ten projekt na bieżąco był konsultowany z Krajową Radą Sądownictwa, można by wręcz powiedzieć, że Krajowa Rada Sądownictwa wniosła znaczący wkład w skonstruowanie tego projektu. Dlatego wydaje się, iż brak opinii do druku sejmowego nr 3364 nie stanowi przeszkody, która tamowałaby dalszy tok postępowania w Sejmie”. (6 kadencja, 75 posiedzenie, 1 dzień (06-10-2010), 10 punkt porządku dziennego: Pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (druk nr 3364)”.

O małych sądach:

 „Wobec tego postawiona teza, że rząd prowadzi prace zmierzające do likwidacji małych sądów rejonowych, nie jest prawdziwa. Rząd prowadzi prace, które pozwolą na wypracowanie właściwego modelu, który to model będzie miał jako podstawowe założenie przybliżenie obywatelowi czasu uzyskania sprawiedliwego rozstrzygnięcia. A to może być pochodną wielu działań, także organizacyjnych, związanych nie tylko z rozmieszczeniem sądów w kraju, ale także na przykład ze zmianą organizacji wewnątrz sądów, co jest, wydaje się, bardzo prostym rozwiązaniem, ale wymaga to także bardzo rozsądnych decyzji” (6 kadencja, 23 posiedzenie, 3 dzień (03-10-2008), 33 punkt porządku dziennego: Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 851 i 987).

By za chwilę stwierdzić:

 „Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Najpierw uwaga natury ogólnej. W 20 lat po transformacji ustrojowej w Polsce obywatele znajdują się w takiej oto sytuacji, że nie są w stanie korzystać ze swojego konstytucyjnego prawa do rozstrzygnięcia sprawy w rozsądnym terminie. I ten stan rzeczy utrzymuje się, mimo że w Polsce jest 319 sądów rejonowych, z których 110 ma obsadę poniżej 10 sędziów. To są tzw. małe sądy, które panowie posłowie wskazali. Wobec tego należy postawić pytanie: Co takiego leży u źródeł tej sytuacji, absolutnie nie do utrzymania w państwie prawa? Czy rzeczywiście jest tak, że małe sądy potrafią zagwarantować obywatelowi rozpoznanie sprawy w rzetelnym terminie, skoro do dzisiaj tak się nie dzieje? Chciałbym, żebyśmy mieli jasność tego, że ta teza i pewna metodologia podejścia do oceny sądownictwa w Polsce musi uwzględniać oczywisty fakt, że taki jest stan rzeczy” (6 kadencja, 24 posiedzenie, 2 dzień (08-10-2008), 16 punkt porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżących).

O kryteriach rzeczywistych (nieustawowych) wydawania rozporządzenia:

„ Wskazywane w interpelacji rozporządzenie ministra sprawiedliwości z dnia 16 czerwca 2009 r. w sprawie wynagrodzenia asystentów sędziów (Dz. U. Nr 99, poz. 834) zostało wydane w związku z potrzebą zmiany wskazanych w rozporządzeniu kwot wynagrodzenia zasadniczego asystentów sędziów i wynikało z ustalenia w art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy budżetowej na rok 2009 z dnia 9 stycznia 2009 r. (Dz. U. Nr 10, poz. 58) średniorocznego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w wysokości 103,9%.    Podniesienie wysokości wynagrodzeń asystenckich ponad wskazany powyżej poziom nie było możliwe z uwagi na brak środków budżetowych, które pozostawałyby w dyspozycji ministra sprawiedliwości” (Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 17256 w sprawie wynagrodzenia asystentów sędziów, 16 sierpnia 2010 r.)

i na koniec o tym jakie było podejście do aplikantów sądowych „starej” aplikacji:

„W toku prac nad projektem rzeczywiście rozważano potrzebę uchylenia regulacji przejściowej zawartej w przepisach art. 65 ust. 3-7 i art. 67 ust. 3 ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Intencją proponowanych zapisów nie było jednak pozbawienie referendarzy sądowych oraz asystentów sędziów, którzy ukończyli aplikację sądową lub referendarską i złożyli z wynikiem pozytywnym egzamin sędziowski na poprzednich zasadach, możliwości ubiegania się o urząd sędziego. Uznano jedynie, że utrzymywanie regulacji przejściowej straciło uzasadnienie i obecnie w interesie wymiaru sprawiedliwości zasadny staje się powrót do takich samych standardów w zakresie wymaganej praktyki zawodowej dla wszystkich ubiegających się o urząd sędziego referendarzy sądowych i asystentów sędziów. Należy przypomnieć, że przyjęta w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury regulacja przejściowa, obniżająca wymagania w tym zakresie, związana była z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 24 października 2007 r., sygn. akt SK 7/06, w którym trybunał uznał, że powierzenie asesorom sądowym sprawowania wymiaru sprawiedliwości jest niezgodne z normami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W tej sytuacji pojawiły się obawy, że brak będzie kandydatów na zwalniające się stanowiska sędziowskie. Przepisy przejściowe, obniżające dotychczasowe standardy wymagań, zapewnić zatem miały dopływ kandydatów do pełnienia urzędu sędziego po wskazanym wyżej wyroku trybunału”. (odpowiedź Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości - z upoważnienia ministra – na interpelację nr 19326 w sprawie zmiany sytuacji prawnej aplikantów sądowych 26 listopada 2010 r.)

i o wyborze siedziby KSSiP w Lublinie:

Zabytkowy Pałac Morskich odzyska dawny blask. Wykonana zostanie nowa elewacja oraz dach budynku. Za pałacem powstanie przeszkolony obiekt z aulą, biblioteką, salami wykładowymi oraz zapleczem socjalnym i gastronomicznym. Wszystkie prace będą konsultowane z konserwatorem zabytków. - Projekt wpisuje się w koncepcję rewitalizacji centrum miasta. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na remont i modernizację obecnego budynku - poinformował Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości. Budowa nowego gmachu oraz zakup wyposażenia dydaktycznego, umożliwiającego prowadzanie zajęć, zostaną sfinansowane z budżetu państwa

również w kontekście tego:
„Tu wyszkolą się sędziowie. Warunki? Luksusowe” (Remont za 20 milionów złotych) http://lublin.gazeta.pl/lublin/56,35640,12383160,Tu_wyszkola_sie_sedziowie__Warunki__Luksusowe__ZOBACZ_.html

Ja już chyba nie muszę nic więcej dodawać…

Poza jednym: Jak chce się mówić o demokratycznym państwie prawa to może samemu powinno się respektować zasady tego państwa, a jak się ich nie respektowało to może czasem warto podarować sobie splendor i zamilknąć.

No ale cóż zdaje się pasuje jak ulał powiedzenie „zapomniał wół jak cielęciem był” i dlatego te wspominki…   

środa, 3 października 2012

JAK ZWIĘKSZYĆ SZYBKOŚĆ ROZPOZNAWANIA SPRAW W WARSZAWIE, CZYLI CO Z SAMOOCZYSZCZENIEM


Otrzymałam wczoraj odpowiedź na mój wniosek o udzielenie informacji publicznej w celu jej ponownego wykorzystania znak DSO-IV-061-66/12  w przedmiocie ilości sędziów znajdujących się na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości wraz z informacją o imionach i nazwiskach tychże sędziów delegowanych oraz z podaniem sądu z jakiego dany sędzia jest …

Kiedyś usłyszałam jak pewna Pani Profesor stwierdziła, że w Polsce służba cywilna nie istnieje… Pozostaje mi się zgodzić z przedmówczynią po lekturze odpowiedzi…

Otóż na dzień 1 października 2012 r. w Ministerstwie Sprawiedliwości na delegacji przebywało…. 134 sędziów różnych sądów!!!

Oczywiście wiem, że to i tak sukces albowiem z danych ujawnionych w naszym ulubionym propagandowym periodyku „Na wokandzie” w 2011 r. było ich swego czasu aż 163 („Na wokandzie”, Numer XII, „Czas powrotów”), aleto co mamy na dzień 1 października 2012 r. to nadal dużo za dużo jak dla mnie…

Oczywiście największa ilość sędziów na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości pochodzi z… No oczywiście SO w Warszawie, ale jakby dołożyć jeszcze z SO w Warszawa Praga oraz z podległych im sądów rejonowych liczba robi się imponująca co tłumaczyłoby fakt, że w Warszawie z uwagi na trudną sytuację kadrową sprawy rozpoznaje się z opóźnieniem…

Z otrzymanych danych wynika, że:

Z samego SO w Warszawie mamy… 16 sędziów na delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości!!!

Czyli posługując się ulubionym narzędziem naszego ulubionego ministerstwa 12% wszystkich sędziów na delegacji powchodzi właśnie z SO w Warszawie, oraz, że tych 16 specjalistów to 6% sędziów SO w Warszawie ujawnionych w wykazie znajdującym się na stronie tegoż sądu…

Cóż za marnotrawstwo potencjału!!! 16 sędziów więcej do orzekania w najbardziej zakorkowanym i opóźnionym w rozpoznaniu spraw sądzie bez wątpienia by pomogło przynajmniej trochę rozładować te opóźnienia, nie wspominając, że być może nie trzeba by było delegować sędziów sądów rejonowych do Sądu Okręgowego w Warszawie, bo w rejonach warszawskich sądów w chwili obecnej również wesoło nie jest….

A jakby tak w skali kraju te 132 osoby poszły sądzić jakaż byłaby pomoc…A jakby koledzy się ucieszyli z takiej pomocy!!! Oddali by część swoich referatów co bez wątpienia ulżyłoby im, ale również stronom postępowania z uwagi na możliwość szybszego rozpoznania spraw, bo jak kalendarz pusty to można wyznaczać i wyznaczać rozprawy i posiedzenia, a jak weźmiemy jeszcze zarządzenie, że dni z wokandami mają być 3 w tygodniu, a na nich po co najmniej 20 spraw… FIU FIU ależ by się działo…

Myślę, że również budżet państwa byłby zadowolony gdyby doszło do samooczyszczenia tej 132 osobowej załogi… bo jeżeli dodatki  jak czytamy na wokandzie za samo siedzenie w Ministerstwie Sprawiedliwości wahają się od 2,5 tys. do około 10 rys. to łatwo policzyć że mówimy o kwocie od 330 tys. do 1,32 mln złotych….  A że każdy grosz się liczy to tym bardziej należałoby rozważyć takie rozwiązanie.

Tym jednym małym sposobem można by zadowolić naród, bo nie gadałby, że sprawy w sądach leżą, zrealizowano by fragment expose Premiera a i Pan Minister Finansów byłby zadowolony.

Czyli wszyscy odetchnęli by z ulgą… no może poza owymi sędziami na delegacji, bo nie mieć dodatkowe 2,5 tys.-10 tys. co miesiąc to rzeczywiście dramat zwłaszcza jak najniższa krajowa wynosi ok. 1.600 złotych. Na waciki bowiem nie starczy… oczywiście tych najdroższych marek.


wtorek, 2 października 2012

KRÓTKA HISTORIA APLIKACJI RADCOWSKIEJ ROCZNIKA 2009


Wczorajszy mój post bez wątpienia zainteresował ludzi ciekawe czy też moich ulubionych specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości. Co więcej historia tego rocznika w mediach pokazuje, że rocznik 2009 do ulubionych nie należy, więc nie wiem skąd te zainteresowanie.

Aby zatem uspokoić wszystkich postanowiłam przypomnieć kilka faktów z życia tego rocznika, by odsapnąć trochę bo to co się wczoraj stało to rutyna, a  przy okazji odkryłam czemu mamy plażę w Departamencie Zawodów Prawniczych Ministerstwa Sprawiedliwości.

Rok 2010 – 1 rok aplikacji rocznika 2009.

Finał:
Wystąpienie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka do Izby Warszawskiej w sprawie wyników egzaminów poprawkowych (tutaj: http://www.hfhr.pl/wystapienie-do-okregowej-izby-radcow-prawnych-w-warszawie-w-sprawie-wynikow-egzaminow-poprawkowych-na-aplikacji-radcowskiej/)

oraz

liczne publikacje prasowe na temat pogromu wśród aplikantów w różnych izbach:
1. Rzeczpospolita: „Trudno pozostać na aplikacji prawniczej” (red. Arkadiusz Jaraszek, 10 listopad 2010 r.  „Kolokwia w ogniu krytyki” (red. Ireneusz Walencik, 13 grudnia 2010 r.),  „Aplikanci radcowscy: do trzech razy sztuka” (red. Ireneusz Walencik, 5 stycznia 2011 r.), i wiele innych.
2. Dziennik Gazeta Prawna: Test na aplikacji radcowskiej był źle skonstruowany (red. Małgorzata Kryszkiewicz, 28 lutego 2011 r.)

Rok 2011
Publikacje prasowe na temat kolokwium z kodeksu spółek handlowych w Izbie Wrocławskiej:
Dziennik Gazeta Prawna:  Niejasne kryteria ocen na aplikacji radcowskiej (red. Anna Krzyżanowska, 6 lutego 2012 r.)

Rok 2012
właśnie trwa… i chyba Izba Warszawska postanowiła zainicjować publikacje… Oczywiście spodziewam się stanowiska władz ww. Izby, że to aplikanci radcowscy nawalili, bo się za krótko uczyli… a wszystko było wiadome, bo podano wykaz aktów prawnych, więc to załatwia sprawę…

Ja mam tylko jedno malutkie pytanko, bo tak mnie naszło: Czy ten test służył sprawdzeniu praktycznych umiejętności jakie powinien nabyć aplikant w trakcie aplikacji w zakresie prawa europejskiego i międzynarodowych praw człowieka?? Chyba tylko w takim zakresie w jakim formalizm sądów i trybunałów europejskich bierze górę nad poznaniem i zrozumieniem istoty praw i obowiązków nas jako obywateli Unii Europejskiej, nas jako Państwa Członkowskiego Unii Europejskiej oraz nas jako strony Konwencji Praw Człowieka, z którą to konwencją jakoś Państwo Polskie ostatnimi czasy ma kłopot, bo nie dość, że co chwila mamy wyrok, że naruszono prawa człowieka w Polsce to też jakoś nie możemy się doczekać raportu z wykonania zapadłych już wyroków w tym przedmiocie…

No ale widocznie przykład idzie z góry… czyli z rządu a Izba się co najwyżej dostosowała.

Oczywiście czekam na wieści z innych izb… bo na razie wiem tylko o tym co w Warszawie…

Odnośnie nadzoru, którego nie ma… Śpieszę wyjaśnić… Lektura tychże publikacji wskazuje, że w odpowiedzi na wystąpienia Pana Ministra Krzysztofa Kwiatkowskiego  poinformowano go, że to wynik trudnej sytuacji w jakiej znalazł się samorząd i że podejmie prace by wszystko unormować… Zaś sama Pani Dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Prawniczymi ówcześnie, a obecnie Dyrektor Departamentu Zawodów Prawniczych, Pani Iwona Kujawa oświadczyła, że to KRRP ma wyłączne kompetencje do uchwalenia regulaminu odbywania aplikacji… Szkoda tylko, że to co przesyłała Krajówka radców prawnych jako kolejna uchwała do uchwały o zmianie uchwały zmieniającej uchwałę o zmianie uchwały Regulamin odbywania aplikacji jakoś nie zaniepokoiła naszych specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości. Bo co do tego, że wskazywane akty prawne obowiązkowe dla danego przedmiotu jakoś uległy wygaśnięciu z mocy prawa i jako takie nie do końca były aktualne to rozumiem, że nie zauważono… w końcu na prawie się trzeba znać, ale nawet jak się zna to wiadomo, że jak się jest na wakacjach to jedyna czynność jaką się wykonuje to NIC NIE ROBIENIE.

Więc się nie robi…

poniedziałek, 1 października 2012

NADZÓR KTÓREGO NIE MA


Oszalałam?? Nie, twierdze to z całą stanowczością!

Chodzi bowiem o nadzór naszych ulubionych specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości i samego Pana Ministra nad… aplikacjami prawniczymi!

Zapomnieliście bowiem Drodzy Czytelnicy, że Minister Sprawiedliwości poza zajmowaniem się nadzorem nad sądami powszechnymi, którego nie powinien robić, deregulacją zawodów, której efektów nie widać ma również sprawować nadzór nad tym, by samorządy zawodowe nie robiły co chcą wobec otwartości zawodów prawniczych, czyli żeby na bieżąco kontrolować, interweniować jak samorząd danej korporacji doprowadza swoimi działaniami do ograniczenia konkurencji, w tym wobec nieuczciwych praktyk wobec aplikantów. Tymczasem jest tak, że wobec uznania zapewne przez Pana Ministra prawników za sitwę zamiast się przyjrzeć i nadzorować to co wyrabiają poszczególne izby, żądać wyjaśnień zaistniałych nieprawidłowości Departament Nadzoru Nad Aplikacjami jest niczym plaża dla pracujących tam Specjalistów z Ministerstwa Sprawiedliwości… Może nawet drinki tam podają, bo trzeba być albo niewidomym, albo na nie wiem jakim luzie by uznać, że akurat tego nadzoru nie trzeba wykonywać.

Z przykrością zatem informuję, że czas się wziąć do roboty, bo właśnie we wszystkich izbach korporacji radców prawnych trwają niczym nieskrępowane dożynki aplikantów, by przypadkiem jednak nie skończyli aplikacji.

Przykład?? Bardzo proszę:

Izba Warszawska Radców Prawnych realizując regulamin odbywania aplikacji radcowskiej, zmieniony w ciągu roku już trzeci raz, no bo wiadomo, że w Polsce prawa nabyte nie istnieją, zorganizowała sobie kolokwium z Prawa Unii Europejskiej i międzynarodowej ochrony praw człowieka. Pomijając organizację samego kolokwium, która to organizacja pokazała wyraźnie stosunek Izby do własnych aplikantów, bo bydło gnane na ubój ma bez wątpienia lepsze warunki, zaserwowano teścik 30 pytań z … Regulaminów i Statutów: Trybunału Sprawiedliwości, Sądu, Sądu do spraw Służby Publicznej oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Z samego Prawa Unii Europejskiej, czyli z Traktatów pytań było z 10. Nieważne zatem jakie są podstawowe prawa i obowiązki Państw Członkowskich, a już bez wątpienia Prawa Człowieka za ważne dla przygotowujących test nie były uznane,  ważne jest by wiedzieć gdzie ma mieszkać sędzia Sądu, jak nazywa się uzupełnienie skargi i odpowiedzi na skargę, kto nie może zmienić języka skargi i tego typu bzdury.

Oczywistym jest, że test był ułożony nie po to by aplikanci go zdali, bo wystarczyłoby porównać test z analogicznego przedmiotu przygotowany przez Izbę Katowicką, która również własnych aplikantów nie za bardzo lubi, albo przynajmniej nie lubiła. Tam pytania dotyczyły Traktatów, czyli praw i obowiązków, a pytania odnośnie sądów i trybunałów wspólnotowych były podstawowe.

Za czasów poprzedniego Ministra Sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego przynajmniej ten Departament działał. Były telefony, wyjaśnienia, interwencje, bo rocznik 2009 najliczniejszym rocznikiem był i pomimo różnych dziwnych dożynek pozostał. To temu rocznikowi systematycznie udawadnia się, że jest kulą u nogi bo tylu radców prawnych wejść na rynek nie może, a już na warszawski tym bardziej. Niestety na skutek zmiany osoby Ministra Sprawiedliwości, który z jednej strony chce skracać aplikację i same studia prawnicze z drugiej zaś totalnie olewa obowiązki nadzorcze względem korporacji, nadzoru tam gdzie powinien być nie ma. To dlatego Departament Nadzoru nad Aplikacjami Ministerstwa Sprawiedliwości przeżywa co dziennie dobrze płatne wakacje nie robiąc nic a nic by zapobiec takim działaniom.

Pozostaje zatem pytanie: Czy rzeczywiście Panu Ministrowi zależy na otwartości zawodów prawniczych, czy też jest tak, że jest to kolejny slogan polityczny mający niczym młyn na wodę napędzać młodych ludzi ku poparciu partii Pana Ministra?

Przypomnę tylko nieśmiało, że 19 marca 2013 r. zaczną się kolejne dożynki – tym razem egzamin korporacyjny państwowy i też należałoby się przyjrzeć czemu od ponad 2008 r. egzamin dla radców prawnych jakimś dziwnym trafem jest coraz trudniejszy, a w dodatku nieporównywalnie trudniejszy od egzaminu dla przyszłych adwokatów…

Praca więc jest tylko trzeba się do niej wziąć, bo ten nadzór jakoś zapomniano wykonywać…

sobota, 29 września 2012

SĘDZIA – KORONA ZAWODÓW PRAWNICZYCH


Nie pamiętam kto to wymyślił… i prawdę powiedziawszy nie wiem skąd taki pomysł, bo go nie rozumiem. Co znaczy korona zawodów prawniczych?

Patrzę sobie na Konstytucję RP i nadal  tej korony nie widzę…

Widzę za to, że aby być sędzią, tak jak w każdym innym zawodzie, trzeba mieć predyspozycje do pełnienia tej zaszczytnej jak dla mnie funkcji. Dla mnie sędzia to osoba, która cechuje się oczywiście wiedzą prawniczą, ale również doświadczeniem życiowym pozwalającym na miarkowanie pomiędzy tym co strony przynoszą w sprawie. To osoba, która widzi człowieczeństwo w stronach postępowania i która nie zapomina, że ma do czynienia z człowiekiem z jednej strony oraz przepisem z drugiej strony. To również osoba, która wie jaki ciężar będzie musiała nosić każdego dnia, w każdej chwili swego jestestwa z uwagi na podjęte decyzje ujawniające się w sentencji wyroku.

W Konstytucyjnym prawie do sądu widzę zapisaną równowagę pomiędzy człowiekiem i jego sprawą, niezawisłością sędziowską i niezależnym sądem a rozsądnym terminem. Osoby, które to wymyśliły wiedziały bowiem, że zachowanie równowagi pomiędzy tymi elementami spowoduje, że nie dojdzie do niesprawiedliwości, do nadużycia władzy, a ludzie domagający się rozpoznania swoich spraw w tym sądzie pogodzą się z każdym wyrokiem bo będzie sprawiedliwy jako godzący człowieczeństwo i prawo jakie obowiązuje, a sprawa zostanie rozpoznana w terminie właściwym do ustalenia istoty sprawy, czyli prawdy. Dlatego też stworzono trójpodział władzy, bo polityka ze sprawiedliwością nie idą w parze i właśnie dlatego też sędziowie powinni być uniezależnieni od polityki i jej wpływów.

I za to sędziowie powinni być wynagradzani we właściwy sposób, bo częściowo odbiera im się prawo do tego co każdy inny obywatel może, jednocześnie obarczając ich ciężarem odpowiedzialności za losy osób jakie trafiają do sądu.

Ale to nie oznacza, by bycie sędzią miało być ukonorowaniem zawodów prawniczych. Ta korona o ile w ogóle o niej może być mowa powinna oznaczać wyróżnienie wszystkich tych kwestii powyżej.

Problem w tym, że jak do tej pory nie został stworzony model by takie osoby wyłapać z całego społeczeństwa, a każdy dotychczasowy model jaki był nie sprzyjał takiemu działaniu. Trudno bowiem wyłapać osoby, które czują w sobie misję, by w imię sprawiedliwości zrezygnować z części praw, ale również godzących się poświęcić własne ja w imię czegoś bardzo nieuchwytnego i ogólnego. Poprzedni model co udowodniła apelacja lubelska miał mankament naboru krewnych i znajomych królika. Jednak bez wątpienia szkolenie w obecnym kształcie czyli przez jedyny właściwy ośrodek rządowy tj. KSSiP nie spowoduje, by osoby mające predyspozycje do wykonywania zawodu sędziego nimi zostały. Osoby będące na aplikacji ministerialnej uczą się bowiem bezwzględności rodem z korporacyjnego wyścigu szczurów co samo w sobie powinno ich dyskwalifikować jako potencjalnych sędziów, z uwagi na odczłowieczenie w trakcie trwania tej aplikacji.

Problem również w tym, że władza wykonawcza i ustawodawcza miast dostosowywać prawo do realiów w jakich przyszło nam żyć zgodnie z zasadą proporcjonalności, czyli tyle państwa ile prawa, tyle prawa ile wolności (trzeba) uznała, że liczy się ilość a nie jakość. I to nie zmiana samych ustaw podstawowych jak kodeks cywilny, prawo karne czy prawo rodzinne, bo te zmieniają się najrzadziej, powoduje wzrost ilości spraw w sądach. To wzrost wydawanych innych aktów prawnych powoduje, że dochodzi do zachwiania równowagi w prawie do sądu. Mentalność Polaków się bowiem nie zmienia mimo, iż czas biegnie.

Również obsada Ministerstwa Sprawiedliwości stanowi problem. Z jednej strony mamy na czele polityka, z drugiej zaś strony specjalistów wszelkiej maści poobsadzanych sędziami na delegacji, którzy z uwagi na ilość dodatków delegacyjnych bardziej zastanawiają się co zrobić, żeby je jak najdłużej mieć, czyli by nie wrócić do sądzenia, a nie jak wytłumaczyć politykowi, że to co chce zrobić nie jest dobrym rozwiązaniem, albo znaleźć inne wyjście z sytuacji, które nie naruszałoby konstytucyjnych wartości niezawisłych sędziów i niezależnych sądów i nie było sprzeczne z prawem.

Sędziowie w sądach zatem nie mając żadnych narzędzi by cokolwiek zmienić (bo Prezes sądu jako napisał Autor reprezentuje Ministra Sprawiedliwości a nie sędziów przed tym ministrem) zmuszani są do miarkowania nie tylko pomiędzy stronami postępowania i ich sprawą w sądzie, ale również niezliczoną ilością przepisów poutykanych po setkach aktów prawnych w dodatku zapisanych jakby po największym melanżu lub na niewiadomo jakim haju, ale także strachem, że za chwilę będą mieli wytyk przewlekłości postępowania, bo naczelnym celem jest skrócenie czasu postępowań a nie trwałość i sprawiedliwości wydanych rozstrzygnięć. Co więcej muszą również miarkować, czy jeżeli poświęcą czas na jedną sprawę dłużej czy nie odbije się to na podjęciu przez nich decyzji procesowych w innych sprawach, co znowu może być przyczyną do postępowań „lustracyjnych” w ich przypadku.

Ci którzy są sędziami z powołania niezależnie od ww. problemów nadal starają się wypełniać swoją misję choćby za cenę kolejnych wytyków czy tłumaczeń że robią co mogą. Bo dla nich ważniejszy jest sprawiedliwy wyrok, a nie taśmociąg jakiego oczekuje od nich Minister Sprawiedliwości.

Nie jestem przy tym idealistką i nie twierdzę, że wszyscy którzy są sędziami nimi powinni być, ale to państwo polskie poprzez  przedstawicieli narodu w sejmie oraz wybierany rząd, a także osoby przedkładające swój własny komfort pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, spowodowały swoimi działaniami,  że mechanizmy dochodzenia do zawodu sędziego oraz warunki sprawowania tej funkcji wypaczają zasady jakie w Konstytucji zapisano. Bo gdyby chciano, by wyroki były wydawane pod dyktando nie wymyślono by niezawisłych sędziów, zaś gdyby chciano by wyroki były wydawane taśmowo, a nie w rozsądnym terminie stworzono by w tym celu fabryki nie zaś niezależne sądy. Myślę też, że jako pisano Konstytucję nikomu przy tym się nie śniło, żeby tworzono przepisy dla samego ich tworzenia lub w celu zagwarantowania interesów niewielkiej grupki osób.

I tak sobie myślę, że na chwilę obecną bycie sędzią może pretendować co najwyżej do korony cierniowej, bo żadnej innej nie. Że jedyną drogą do zmiany sytuacji jest przeprowadzenie reformy sądownictwa, ale nie jako urzeczywistnienia celu politycznego, tylko jako przemyślanego, rozsądnego, długotrwającego procesu którego początkiem byłoby uniezależnienie sądów od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Myślę, że samo środowisko sędziów dokonałoby reszty oddzielając plony od plew, bo wtedy zależałoby im samym na „samooczyszczeniu” i dopiero wtedy mogłoby dojść do przywrócenia konstytucyjnych wartości w tym zakresie.